Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ciastka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 lutego 2015

Pieczone donuty z czekoladową polewą.

Po moim pączkowym debiucie w Tłusty Czwartek, stwierdziłam, że koniecznie muszę wypróbować jeszcze kilka pączkowych przepisów. Jednym z nich miały być właśnie pączki pieczone z mąki pszennej zwykłej i pełnoziarnistej. Przepis może trochę "zdrowszy" niż zwykle , przynajmniej jak na tę stronę, ale zawsze można stwierdzić, że to taki wyjątek w ramach postu :)
Są pyszne, puchate, idealne do kawy, a do tego śliczne :) Muszę Was dalej zachęcać? B. nie musiałam.. ;)







Składniki (na 15 donutów):
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 1,5 szklanki mąki zwykłej
  • 1 jajko
  • 1/3 szklanki cukru
  • 2/3 szklanki mleka
  • 1/4 kostki drożdży
Mleko podgrzewamy w rondelku, ale tak żeby było lekko ciepłe. Połowę odlewamy do miseczki, w której zrobimy rozczyn, do drugiej połowy dodajemy łyżkę masła (żeby się rozpuściła). Z wcześniej przygotowanych składników do rozczynu dodajemy drożdże, 3 łyżki mąki pszennej i 1 łyżkę cukru, mieszamy i odstawiamy do wyrośnięcia na 0,5h.
Gdy rozczyn jest gotowy mieszamy go dokładnie z pozostałymi składnikami i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1,5h. Po tym czasie, na posypanym mąką blacie wałkujemy ciasto i wykrajamy z niego donuty (np. dużą szklanką i kieliszkiem). Odstawiamy jeszcze do wyrośnięcia na blaszkach na 0,5h. Pieczemy w 180C, do zrumienienia, ok. 10 min, ale warto sprawdzać wcześniej. Ostudzone donuty zanurzamy w roztopionej czekoladzie ( u mnie gorzka) i posypujemy kolorowymi posypkami.

Smacznego i miłej soboty!

niedziela, 18 stycznia 2015

Eklerki z kawowym budyniem.

        Tak jak zapowiadałam, B. nie pozwolił mi na długo odpoczywać od słodyczy. Mimo wymyślania zdrowszych alternatyw, jak np. waniliowy serniczek z ricotty na zimno (PRZEPIS) albo pełnoziarniste drożdżowe ciasto marchewkowe (PRZEPIS) w końcu zmusił mnie do przygotowania eklerków.
         Mój debiut jeśli chodzi o ciasto parzone, o dziwo, bardzo udany, wygląda na to, że strach jak zwykle miał po prostu wielkie oczy. Teraz już się nie wymigam tłumaczeniem, że "nigdy nie robiłam ciasta parzonego i nie wiem czy mi wyjdzie". Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości - B. wciągnął siedem eklerków, A. cudem załapała się na jednego.. Czary- mary i współlokator spasiony! To łatwiejsze niż myślałam :)
          Jeśli Was też zawsze paraliżowała myśl o przygotowaniu tego ciasta, to zachęcam do spróbowania, jako amator w tej kwestii korzystałam z przepisu ze strony mojewypieki.com. Zrezygnowałam tylko z kawowego lukru, na rzecz klasyki - gorzkiej czekolady :)



 

Składniki (na 10 eklerków):
  • 125ml wody
  • 65g masła
  • 0,5 szklanki mąki pszennej
  • 2 jajka
Składniki na budyń kawowy:
  • 4 żółtka
  • 80g cukru
  • 3 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • 325ml mleka
  • 30g mąki pszennej
Wodę z masłem gotujemy w garnku o grubym dnie, najlepiej na niezbyt dużym ogniu. Gdy się zagotują, wsypujemy mąkę i energicznie mieszamy, aż ciasto połączy się w jedną kulę i będzie odchodzić od ścian garnka. Odstawiamy do przestudzenia. Gdy wystygnie miksujemy ciasto z dwoma jajkami, do uzyskania gładkiej konsystencji. Przekładamy masę do rękawa cukierniczego i na blachę z papierem do pieczenia wyciskamy ciasto. Powinno nam wyjść ok. 10 całkiem sporych eklerków, pamiętajmy tylko, żeby zachować między nimi miejsce, bo podczas pieczenia sporo urosną. Pieczemy w 200C ok. 20-25 min, do zrumienienia.
W tym czasie możemy przygotować budyń. W 225ml mleka rozpuścić kawę i zacząć podgrzewać. Pozostałe składniki dokładnie zmiksować i gdy mleko z kawą już się zagotuje wlać do garnka i mieszać, dokładnie, żeby się nie przypaliło, aż zgęstnieje. Przykryć folią, tak żeby dotykała powierzchni budyniu i schłodzić, najlepiej wstawić na noc do lodówki.
Upieczone eklery przekroić na pół i wypełnić budyniem. Na wierzchu rozprowadzić roztopioną gorzką czekoladę (ja zużyłam ok. 40-50g czekolady). Najlepiej zaczekać jeszcze około godziny przed podaniem.

Smacznego!

piątek, 5 grudnia 2014

Florentynki

Przyznaję się bez bicia - to moje pierwsze florentynki. Powiem więcej - nigdy wcześniej ich nawet nie próbowałam, co biorąc pod uwagę fakt jak bardzo lubię wszystkie ciastka, jest co najmniej zaskakujące. Do ich zrobienia zainspirowały mnie Moje Wypieki (co prawda kusił mnie też sernik florentyński, ale na pierwszy raz postanowiłam się za bardzo nie rozpędzać). Przepis znajdziecie w linku, nie będę Wam go przepisywać, a tutaj pokażę tylko zdjęcia moich florentynek :)

Smak zupełnie mnie zaskoczył, nie spodziewałam się czegoś tak słodkiego i owocowego jednocześnie, do tego są fantastycznie kruche. Co prawda moje ciastka nie są idealnie okrągłe, ale to zupełnie nie przeszkadza w pałaszowaniu ich :) Pewnie spróbuję zrobić je jeszcze nie raz, oczywiście z moimi modyfikacjami, zastanowię się, czy nie można trochę zmniejszyć ilości masła w przepisie, muszę tylko zaopatrzyć się w płatki migdałów.

Dodam tylko, że zyskały aprobatę nie tylko B. ale też bardziej wybrednego K. (który najpierw bał się ich spróbować myśląc, że to mój kolejny "zdrowotny" wynalazek), a to już chyba o czymś świadczy.. ;)





Gdybyście byli zainteresowani moimi poprzednimi wypiekami (babeczki, ciastka, ciasta i inne desery, które utknęły na drugim blogu i póki co nie planuję ich przenosić), ewentualnie ich trochę zdrowszą wersją to zapraszam na eatfitbefit.blogspot.com :)